Sami na pustyni

 

Gdybym sam był na pustyni,

z Bogiem swoim oczywista.

Na niej tylko dwaj, jedyni,

a w dialogu droga lśnista.

 

Wkoło tylko pusto, głucho,

piasek pod stopami parzy.

Sobą Panie mnie uduchów,

bycie z Tobą mi się marzy.

 

Porozmawiaj o mym życiu,

o tych doświadczeniach srogich.

Czy pomożesz mi w odbiciu,

by ku Tobie, niosły nogi.

 

I czym jeszcze tu doświadczysz,

czy zostanę jakim jestem?

Daj mi siły Ciebie świadczyć,

odpędź ze mnie dni bolesne.

 

Tworzysz dla mnie tu oazę,

karawanę dobrych myśli.

Jesteś dla mnie drogowskazem,

co najlepsze, czekam, przyślij.

 

W mych modlitwach są najbliżsi,

darz Ich Boże zawsze zdrowiem.

By najniżsi i ci wyżsi,

w stadzie byli Twoich owiec.

 

                                mieszkaniec Tomek